Dobre złego początki, czyli porażka Asseco Resovii z Zenitem Kazań!

12227096_1033032546761278_5500748742096972767_nPlany na zwycięstwo w Lidze Mistrzów rzeszowianie muszą odłożyć na kolejny rok. W sobotnim meczu, pomimo dobrego początku, nie udało im się zatrzymać Mistrza Rosji, ostatecznie przegrywając 3:1. To nie jest pierwszy mecz w tym roku pomiędzy tymi ekipami. Wcześniej obie drużyny mierzyły się ze sobą w towarzyskim turnieju o Puchar Prezydenta Miasta Krosna. Tamto spotkanie zakończyło się wynikiem przeciwnym do sobotniego. Mecz rozgrywany w Krakowie był bardzo nierównym spotkaniem. Oba kluby na zmianę zdobywały i traciły punkty. Nie można zatem powiedzieć, że rzeszowianie byli bez szans – zabrakło im nieco pewności siebie po wyrównaniu stanu w meczu. Kolejne spotkanie podopieczni trenera Kowala rozegrają już w niedzielę – będzie to mecz o 3 miejsce, a rywalem Mistrza Polski będzie poprzedni klub Bartka – Cucine Lube Banca Marche Civitanova.

Spotkanie rozpoczęło się od trzech dobrych zagrywek Thomasa Jaeschke. Do pierwszej przerwy technicznej, bez większych problemów Mistrzom Polski udało się utrzymać kilkupunktowe prowadzenie. Drużyna z Kazania nie zamierzała jednak składać broni, bowiem krótko po przerwie doprowadzili do remisu 10:10. Dalsza część seta była bardzo nierówna – Asseco Resovia na zmianę uciekała rywalom by później wracać do punktu wyjścia. Ostatecznie do drugiej przerwy na prowadzeniu ponownie była ekipa z Podkarpacia (16:13) jednak tak jak do tej pory – nie utrzymali na długo prowadzenia. Po dwukrotnym zablokowaniu „Pasów”, podopieczni trenera Alekno po raz kolejny doprowadzili do remisu. Rzeszowianie nie dali sobie wyrwać pierwszej odsłony spotkania, ponownie odskakując na parę „oczek” i po błędzie w zagrywce Mikhailova zamknęli set wynikiem 25:22.

Druga część meczu – podobnie jak poprzednia – rozpoczęła się dobrą grą Asseco Resovii, która od początku wyszła na prowadzenie (5:2). Gra podopiecznych trenera Kowala niewątpliwie cieszyła oko. Kilka chwil później ich prowadzenie wzrosło do stanu 8:3 zapowiadając tym samym kolejną szczęśliwą dla gospodarzy odsłonę. Tak się jednak nie stało. Gra rzeszowian jakby się zatrzymała. Z prowadzenia 9:5 zrobiło się 9:9 i widać było, że Zenit zaczyna już grać swoją siatkówkę. Przy stanie 13:13 drużyna z Kazania odskoczyła Asseco Resovii na trzy punkty, tym samym rozpoczynając swoją dominację. Pomimo potknięcia rywali przy piłkach setowych, podopieczni trenera Kowala nie powstrzymali drużyny gości, przegrywając 24:26.

Przedostatni set otworzyła już rozkręcona drużyna Zenitu, która od początku dyktowała warunki. Rzeszowska drużyna –  być może jeszcze nie otrząśnięta po poprzedniej partii szybko straciła trzy punkty do rywali. Stopniowo goście zwiększali swoją przewagę. Do pierwszej przerwy technicznej straty wzrosły do aż sześciu punktów (2:8). Asseco Resovia pomimo starań – nie mogła się zbliżyć do rywali. Dobre akcje Maxima Mikhailova, który popisywał się świetną grą na prawym skrzydle tylko wzmacniał prowadzenie ekipy z Kazania (8:13). Na drugą przerwę ponownie z lepszym wynikiem schodzili podopieczni trenera Alekno, ale tak duża różnica punktów nie dawała już rzeszowianom zbytnich szans na odmienienie losów tej partii (9:16). Pomimo urwania kilku punktów rywalom, Mistrzowie Polski przegrali tę partię różnicą siedmiu „oczek” (18:25).

Ostatnia odsłona była nierówna. W pierwszej połowie seta na zmianę prowadziły obie drużyny. Na pierwszą przerwę z jednym punktem przewagi schodziła drużyna rzeszowian, co i tak nie dawało im żadnej ulgi – tym bardziej z takim przeciwnikiem jak nieprzewidywalny Zenit. Dobre akcje Kurka i Achrema nie pozwalały dłuższy czas uciec rywalom (14:14). Po drugiej przerwie ponownie przeciwnicy zremisowali, co zapowiadało ciekawą końcówkę spotkania. Jednak, gdy podopieczni trenera Alekno uruchomili swój mocny blok, w grę rzeszowian zaczęło wkradać się wiele błędów, jakby utracili nieco pewności siebie. Dobra końcówka w wykonaniu Kubańczyka z polskim paszportem domknęła set wynikiem 21:25 a całe spotkanie 1:3.

Asseco Resovia Rzeszów – Zenit Kazań 1:3

(25:22, 24:26, 18:25, 21:25)

Asseco Resovia Rzeszów: Kurek, Jaeschke, Achrem, Pashytskyy, Drzyzga, Holmes, Ignaczak (libero) oraz Dryja, Śliwka, Penchev, Wojtaszek (libero)

Zenit Kazań: Anderson, Butko, Leon, Ashchev, Gutsalyuk, Mikhailov, Verbov (libero) oraz Salparov (libero), Poletaev, Kobzar.

Statystyki Bartka:
Bartek w tym spotkaniu zdobył 16 punktów. Na 28 otrzymanych piłek skończył 15, co dało 54% skuteczność. Atakując popełnił 6 błędów i 1 raz został zablokowany. Zagrywał 15 razy, popełniając przy tym 4 błędy i 1 raz punktując serwisem.

Bartek o meczu:
„Ten drugi set był kluczowy. Szkoda tylko, że pogoń za rywalem się nie udała. Myślę, że wstydu nie przynieśliśmy. Chcieliśmy, aby ten mecz trwał jak najdłużej, a gdyby doszło do tie-breaka to kto wie co by się wydarzyło. Jednak z takim zespołem nie można kiwać i łatwo oddawać im piłki, bo wtedy nie ma co zbierać. „