Horror w Krakowie i porażka rzeszowian w meczu o 3. miejsce!

12998461_1124420127622519_8571304800349564997_nFinal Four Ligi Mistrzów Asseco Resovia nie może niestety zaliczyć do udanych. Pomimo wsparcia otrzymanego od kibiców w Krakowie, nie udało im się odwrócić losów spotkania w tie-breaku. W niedzielnym meczu o brąz rywalem podopiecznych trenera Kowala była poprzednia drużyna Bartosza – Cucine Lube Banca Marche Civitanova, która swój mecz półfinałowy przeciwko Trentino Diatec przegrała 0:3. Wydawać by się mogło, że spotkanie pójdzie gładko, jednak walka toczyła się w aż pięciu setach, koniec końców przechylając szalę zwycięstwa na stronę gości z Włoch.

Mecz nie rozpoczął się po myśli rzeszowian. Drużyna z Maceraty grała zupełnie inaczej niż wczoraj – byli bardziej pewni siebie i nie nie popełniali tylu błędów. Za to Asseco Resovia od początku miała kłopoty, co zresztą wykorzystała ekipa Lube, błyskawicznie wychodząc na trzypunktowe prowadzenie (1:4). Po kolejnym skutecznym bloku, z czterema punktami przewagi na pierwszą przerwę schodzili goście. Rzeszowianom udało się zbliżyć na zaledwie dwa „oczka” straty do rywali po skutecznym ataku Kurka (8:10). Nie zdołali oni jednak wyrównać i na kolejnej przerwie technicznej wciąż prowadziła drużyna z Włoch (13:16). „Pasom” nie udało się odwrócić losów tego seta, którego asem serwisowym zakończył Juantorena (20:25).

Druga partia należała do zdecydowanie bardziej wyrównanych. Od początku obie ekipy grały ciekawą siatkówkę, przez co żadna z drużyn nie mogła wypracować sobie od rozpoczęcia partii większego prowadzenia. Na pierwszą przerwę techniczną z dwupunktową przewagą schodził zespół Lube. Nie nacieszyli się oni jednak zbyt długo, gdyż chwilę później Thomas Jaeschke dzięki swoim skutecznym zagrywkom doprowadził do remisu 8:8. Do drugiej przerwy technicznej toczyła się walka punkt za punkt (15:16), która zapowiadała zaciętą końcówkę spotkania. Tak też się stało, bowiem partia zakończyła się po grze na przewagi, z której – dzięki wspaniałemu dopingowi – wyszła Asseco Resovia kończąc skutecznym blokiem (26:24).

Trzeci set rzeszowianie rozpoczęli znacznie lepiej. To im udało się na początku wyjść na prowadzenie, które spokojnie podtrzymali do pierwszej przerwy technicznej, na którą schodzili po punktowej zagrywce Fabiana Drzyzgi (8:4). Dalsza część tej partii już nie była tak gładka dla ekipy gospodarzy, bowiem już po kilku minutach udało im się doprowadzić do remisu (11:11). Później toczyła się wyrównana gra aż do stanu 17:18 – wtedy rzeszowianie zdobyli 3 cenne punkty z rzędu, co dało im prowadzenie. Drużynie Lube udało się jeszcze dogonić rywali (21:21), jednak podopieczni trenera Kowala nie odpuścili i wygrali tę partię 25:22.

Czwarta i zarazem przedostatni set otworzyła zacięta gra obu drużyn aż do stanu 5:5. Później goście z Włoch uciekli gospodarzom na trzy punkty, co nieco wybiło rzeszowską ekipę z rytmu. Udało im się jednak wyjść na prowadzenie na drugiej przerwie technicznej po solidnym bloku Thomasa Jaeschke (16:15). Druga połowa partii należała już do Lube, które również uruchomiło swój dobry blok. W kluczowych momentach udało im się zatrzymać rzeszowskich zawodników, co dało im zwycięstwo w tej odsłonie 25:22 tym samym doprowadzając do tie-breaka!

W tie-breaku widać było ogromne zmęczenie obu drużyn. Cucine Lube jednakże zaczęło od początku pewniejszą grę, szybko odskakując rywalom  na trzy punkty (1:4). Rzeszowianie nie mogli się chyba otrząsnąć po porażce w poprzedniej partii, gdyż w ich grę zaczęło się wkradać kilka niepotrzebnych błędów. Ostatecznie nie zdołali już dogonić rywali i po autowej zagrywce kapitana Asseco Resovii to włoska ekipa sięgnęła po brąz (10:15).

Asseco Resovia Rzeszów – Cucine Lube Banca Marche Civitanova 2:3

(20:25, 27:25, 25:22, 22:25, 10:15)

Asseco Resovia Rzeszów: Kurek, Jaeschke, Achrem, Pashytskyy, Drzyzga, Holmes, Ignaczak (libero) oraz Tichacek, Dryja, Penchev, Wojtaszek (libero), Witczak.

Cucine Lube Banca Marche Civitanova: Fei, Juantorena, Stankovic, Christenson, Cebulj, Podrascanin, Grebennikov (libero) oraz Priddy, Cester.

Statystyki Bartka:
Bartek w tym spotkaniu zdobył 25 punktów. Na 41 otrzymanych piłek skończył 22, co dało 54% skuteczność. Atakując popełnił 1 błąd i 8 razy został zablokowany. Zagrywał 17 razy, popełniając przy tym 6 błędów. Do tego dołożył 3 punktowe bloki.

Bartek w dwóch meczach Final Four Ligi Mistrzów zdobył 41 punktów. Na 69 otrzymanych piłek skończył 37, co dało 54% skuteczność. Atakując popełnił 7 błędów i 9 razy został zablokowany. Zagrywał 32 razy, popełniając przy tym 10 błędów i 1 raz punktując serwisem. Do tego dołożył 3 punktowe bloki.

W rankingach zawodników zajmuje następujące miejsca:

najlepiej punktujący – 2

najlepiej atakujący – 2

najlepiej zagrywający – 22

najlepiej blokujący – 14

Źródło: cev.lu