„Nie chcę przedwcześnie skończyć kariery”

– Do tej pory staraliśmy się każdą zmianę w kadrze przeprowadzać delikatnie, nie tracąc przy tym jakości. Widać, że tak się nie da, i przyszedł czas na zdecydowane kroki – uważa Bartosz Kurek, przyjmujący reprezentacji Polski.

Jarosław Bińczyk, Rafał Stec: Po meczu ze Słowenią powiedziałeś, że musisz się zastanowić nad swoją przyszłością w reprezentacji. Czy po kilkunastu godzinach podjąłeś jakąś decyzję?

Bartosz Kurek: Po tym turnieju każdy z nas musi, a przynajmniej powinien, się zastanowić nad sobą, nad pracą, którą wykonaliśmy, i tym, co nie wypaliło. To dobry moment na refleksję, choć nie powinno się podejmować decyzji na gorąco. Ja chciałbym przemyśleć wiele rzeczy i podjąć decyzję najlepszą dla mnie. To nie jest jeszcze moment na oficjalnie ogłaszanie postanowień, bo porażka jest świeża.

Po nieudanej Lidze Światowej powiedziałeś, że pracowałeś bardzo ciężko, robiłeś wszystko, czego od ciebie wymagano, ale nie grasz dobrze. W mistrzostwach Europy było podobnie.

– Dobrym komentarzem do tej sytuacji są słowa trenera: czasem rezultaty nie idą od razu za wykonaną pracą, ponieważ nie ma wyników. Wiele razy praca i wymierne efekty nie idą w parze i tak było w moim przypadku. Mam nadzieję, że w kolejnych sezonach gra będzie lepsza, a reprezentacja będzie cieszyć, a nie rozczarowywać, jak to miało miejsce w poprzednich imprezach. A co do mnie, to swojego podejścia nie zmienię: zamierzam dalej ciężko pracować, bo to jedyna droga do sukcesu, choć od paru lat nam go bardzo brakuje.

„Wiele razy praca i wymierne efekty nie idą w parze i tak było w moim przypadku”.

Przez lata niepowodzenia siatkarzy tłumaczono presją, a konkretnie brakiem odporności na nią…

– Nie, przegraliśmy czysto siatkarsko. Wpływu presji można się doszukiwać, kiedy gra się fantastycznie i następuje jakieś niewytłumaczalne załamanie, którego nie można wytłumaczyć argumentami czysto sportowymi. Tak jak miało to miejsce na igrzyskach w Rio de Janeiro. W trakcie tego sezonu nie wskoczyliśmy na odpowiedni poziom, na taki, żeby konkurować z najlepszymi zespołami na świecie.

Jeden z siatkarskich ekspertów tłumaczył twoją słabszą postawę tym, że nie do końca zdążyłeś się przestawić z atakującego na przyjmującego.

– Delikatnie mówiąc, nie był to udany sezon w moim wykonaniu. Dla mnie zmiana pozycji nie stanowiła problemu, choć w sezonie ligowym długo dochodziłem do normalnej dyspozycji. Jednak końcówkę, jak Skra Bełchatów, mieliśmy udaną, a ja też potrafiłem rozgrywać fajne spotkania. Ta dobra gra gdzieś we mnie jest, mam nadzieję, że teraz tę ciężką pracę uda mi się pokazać na parkiecie w sezonie ligowym.

Czy rozterki dotyczące przyszłości w kadrze oznaczają, że przeżywasz najbardziej bolesny moment w karierze?

– Nie, to moment, żeby się zastanowić nad sobą. Młodszy już nie będę, jakieś swoje problemy zdrowotne też mam, a do tego dochodzi ogromne obciążenie fizyczne w kadrze. Nie wiem, czy kolejny sezon reprezentacyjny nie przeważy tej szali w sensie skrócenia mojej siatkarskiej żywotności.

Obawiasz się podzielenia losu Michała Winiarskiego?

– Winiar to najświeższy przykład gościa, który poświęcił zdrowie dla kadry i klubu, przez co musiał dużo za wcześnie skończyć karierę. Nie chciałbym pójść tą samą drogą. To główna przyczyna moich rozterek, lecz nie jedyna. Jak widać, w tym sezonie męczyłem się w kadrze, a kadra chyba męczyła się ze mną. Nie mówię o naszej ekipie, bo tę mieliśmy fantastyczną, ale o mojej grze.

„Nie wiem, czy kolejny sezon reprezentacyjny nie przeważy tej szali w sensie skrócenia mojej siatkarskiej żywotności”.

Nie ma drugiej dyscypliny, w której byłoby aż tyle rozgrywek. Przerzedziłbyś kalendarz imprez?

– Przede wszystkim nie mam takiej władzy, a nie lubię dyskutować o czymś, na co nie mam wpływu. Mam wpływ na to, że gram, że trenuję, dlatego mogę zdecydować, kiedy i czemu się poświęcam.

Wszyscy powtarzają, że bardzo ciężko pracowaliście. Czy dziś zrobiłbyś coś inaczej?

– Szczerze powiedziawszy, to chyba po każdym sezonie kadrowym miałem myśli, że coś był zmienił. Może w pewnym momencie ciężej był trenował, w innym odpuścił. W tym sezonie jest pustka, bo wydaje mi się, że w pełni wykonaliśmy plan sztabu szkoleniowego i swój własny. Wiem, że to brzmi śmiesznie w momencie, gdy odpadliśmy z mistrzostw Europy i graliśmy fatalną siatkówkę. Ale jestem naprawdę zadowolony z tej pracy, wyjeżdżam ze zgrupowania w dobrej formie fizycznej.

Czyli jest tak, że nie wiecie, dlaczego przegraliście?

– Nie, wiemy, dlaczego przegraliśmy. Bo byliśmy słabsi od przeciwnika czysto siatkarsko. To nie jest wielka filozofia: wyszliśmy na boisko i rozegraliśmy bardzo, bardzo słaby mecz. Tej kadrze przyda się odświeżenie, duża zmiana. Nie wiem jak, ale należy wyciągnąć mocne konstruktywne wnioski.

Przyszedł czas na radykalne ruchy?

– Chyba tak, bo do tej pory staraliśmy się każdą zmianę przeprowadzać delikatnie, nie tracąc przy tym jakości. Widać, że tak się nie da, i przyszedł czas na zdecydowane kroki. Uważam jednak, że trener de Giorgi jest odpowiednim fachowcem, by te zmiany przeprowadzić. Zobaczymy, jaka będzie decyzja, bo w naszym świecie różnie bywa. Ja będę miał miłe wspomnienia po tym sezonie kadrowe, oczywiście jeśli chodzi o to, jak pracowaliśmy, i funkcjonowanie grupy. Mam zaufanie do trenera, ale jestem tylko zawodnikiem.

Będziesz zaskoczony, jeśli dojdzie do zmiany selekcjonera?

– Żyję i gram w siatkówkę w takim kraju, że nic mnie nie jest w stanie zaskoczyć. Jestem przygotowany na każdą decyzję, mam tylko nadzieję, że będzie dobrze przemyślana i w końcu doprowadzi reprezentację do miejsca, w którym powinna być.

Źródło: http://wyborcza.pl/7,154902,22304307,bartosz-kurek-nie-chce-przedwczesnie-skonczyc-kariery.html

31.08.2017.

 

Leave a Reply